Zasady segregacji słów w pracy ze zwierzętami

Aby czytanie mojego, dzisiejszego wpisu miało jakiś smaczek i było przystępne dla każdego (dla wyjadaczy jak i świeżych odkrywców kierowania się nauką a nie zabobonem w pracy ze zwierzętami) przeplotę tekst słowami, które nazywają zjawiska odkryte i opisane jak prawa fizyki. Warto nauczyć się rozróżniać co pojawia się kiedy, żeby w przyszłości samodzielnie przesiewać prawdę, za którą stoi wiele lat doświadczeń w różnych warunkach od czyichś, nowatorskich idei i określeń, które ja nazywam “obiegówkami”. 

Obiegówki to słowa jakie nagle wpadły w język potoczny i stały się modne. Używane aż do granic przyzwoitości zmieniały znaczenie, przelatując z ust do ust setek osób tchnących w obiegówkę coś od siebie – jakąś etykietę.

Aktualnie powodują tylko konflikty na tle jednego, wielkiego, wzajemnego niezrozumienia a moja ulubiona, znienawidzona obiegówka to “samokontrola”. Aż dziw, że to słowo jest jeszcze legalne…

Zacznijmy od tego, że zachowania to zjawiska, które nie istnieją w próżni.

Pływają wdzięcznie po czymś co nazywamy kwadratem wzmocnień. Kwadrat wzmocnień to fundament. Na nim wybudowana jest cała, wielka piramida różnych zasad uczenia się i nie da się poza ten kwadrat wzmocnień wyjść. To znaczy, że wszystkie zachowania spotyka konsekwencja opisana w tymże kwadracie.

Konsekwencje występują raz po raz, w różnych konfiguracjach nieustannie zaplątane w toczące się koło reagującego na środowisko organizmu. W zależności od tego na jakie zachowanie, w jakim czasie i przestrzeni zwrócimy uwagę, będziemy w stanie określić co je wywołało i wywołuje, występując bezpośrednio po nim.

Tym co skupia najwięcej naszej uwagi jest wzmocnienie pozytywne, które utrzymuje rollercoaster w ruchu.

Istnienie wzmocnienia pozytywnego zapewnia bezustanne dążenia do osiągnięcia homeostazy czyli równowagi w organizmie. Organizm – w tym przypadku nasz pies – “wyszukuje” w otoczeniu informacji – haseł, które podpowiedzą mu w jaki sposób uzyskać wzmocnienie. 

Zrozumienie powyższego to klucz do obalenia istnienia “samokontroli” jako obserwowalnego i mierzalnego zjawiska. 

Dawno temu, podczas zajadłej kłótni mój rozmówca rzucił, że brak mi samokontroli. Zaczęłam się zastanawiać nad znaczeniową pojemnością tego słowa, które słyszę w tak wielu kontekstach. Doszłam do wniosku, że jest to pewna łatka używana po to żeby skrócić naszą wypowiedź, której istotą nie jest rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze bo odbiorca zrozumie sens z kontekstu.

Określenie to postawiłabym na tej samej półce co “czekanie”, do którego wrócimy w kolejnych tekstach. Czy powiedzenie “czekam” mówi odbiorcy co dokładnie robię? Dla jednego to będzie siedzenie i patrzenie w przestrzeń, dla innego czytanie książki, picie kawy, stanie w jakimś miejscu itd. Jedyne co mogę powiedzieć na pewno to to, że te słowa dla każdego mogą znaczyć coś innego oraz, że w niektórych kontekstach jak np podczas sesji szkoleniowej z psem najlepiej posłużyć się tym, czego nie da się podważyć bo jest wyraźnie widoczne. Czy jestem w stanie zobaczyć i zmierzyć samokontrolę psa? A czy jestem w stanie zobaczyć i opisać psa w pozycji siedzącej, który patrzy na naszą rękę z jedzeniem? Czujecie tą różnicę? Czy w takiej sytuacji wzmacniam samokontrolę czy wzmacniam pozycję siedzącą i patrzenie?

W naszym pięknym światku psiarzy, trenerów i behawiorystów, opiekunów i innych osób, które swoim zachowaniem wpływają na zachowania zwierząt, cierpimy na pewne schorzenie jakie popycha nas do tworzenia skrótów myślowych. 

Myślę, że wynika to z opisanej w poprzednim tekście, wyraźnie widocznej potrzeby zrozumienia rzeczywistości, która nas otacza jako całości (czy też analityczniej – wynika z naszej historii wzmocnień dotyczącej zdobywania nowej wiedzy o zjawiskach jakie obserwujemy). Jednak zrozumienie wszystkich zjawisk wymagałoby zjedzenia tak wielu tematów, z tak wielu dziedzin, że wręcz nierealnym jest pojęcie wszystkiego w ciągu jednego życia. 

Stąd taka “zdolność adaptacyjna” – “niby rozumiem, mam na to słowo! Jednak istoty nie znam i, co gorsza, nie poznam dopóki nie poddam w wątpliwość koncepcji, że wiem o co chodzi…

Wydaje się więc, że nie wiedzenie jest pierwszym krokiem do zrozumienia i nauczenia się wszystkich składowych jakiegoś zjawiska!

W pracy ze zwierzętami powinniśmy odejść od wszelakich skrótów myślowych i założeń, których nie potrafimy przetłumaczyć na język ABA, jeżeli stawiamy sobie za cel edukowanie innych opiekunów i trenerów. 

Przede wszystkim dlatego, że nieporozumienia skłócają nie tylko nas tworząc fronty za i przeciw jakimś konceptom ale też (i to przede wszystkim) krzywdzą zwierzęta. Zaczynamy wymagać od nich zrozumienia tak skomplikowanych, LUDZKICH wymysłów jak czas czy kontrolowanie się/kontrolowanie emocji etc bez jasnych i klarownych wytycznych podczas treningu. 

Łatwiej sięgamy po narzędzia awersyjne kiedy zarzucamy zwierzęciu, że brak mu “samokontroli” zamiast przyjąć, że nasz tzw poor training, który dotychczas stosowaliśmy się nie sprawdza. Mamy np za krótką historię wzmocnień lub nasze oczekiwania przerosły możliwości i umiejętności zwierzęcia. 

Niestety prawda jest taka, że wszelkie “błędy” są tylko i wyłącznie naszymi błędami. 

Ktoś mógłby mi zarzucić, że to tylko moja idea a wymagam rozróżniania co jest ideą a co nauką. Nie… to w naszej głowie jest wizja docelowego zachowania psa, które chcemy osiągnąć poprzez NASZE nauczanie. Nie ma tej wizji w głowie psa. On, swoim zachowaniem, pokazuje dokładnie to, czego został nauczony.

Jeżeli uczę psa siedzenia w obecności innych, biegających wokół psów a funkcje wzmacniająca za siedzenie ma, wydawane przeze mnie, jedzenie to nie uczę go samokontroli. Uczę go innego zachowania z inną funkcją w obecności psów. Jeżeli zamknę psu dłoń z ciastkiem przed nosem to nie uczę go samokontroli. Stosuje karę negatywna za zachowania, które dotychczas pozwalały psu uzyskać ciastko.

Czy kary uczą i czy taka praca jest zgodna z zasadami fairplay wobec psa? Odpowiemy sobie na to pytanie w kolejnych tekstach choć jest szansa, że już po dzisiejszym czujecie mój stosunek do świadomego używania kar podczas treningów. 

Pamiętajmy o jednej, ważnej rzeczy. Trenerem stajesz się wtedy kiedy próbujesz świadomie zmienić lub nauczyć zachowań swojego podopiecznego. Nie wtedy kiedy zrobisz odpowiedni kurs. Z powyższego powodu, zanim zabierzemy się za pracę z psem, warto zrozumieć jak on się uczy i jak zrobić to etycznie. 
Schronisko w Korabiewicach Viva! i suczka Basta, która znalazła już swój furever home

2 thoughts on “Zasady segregacji słów w pracy ze zwierzętami

  1. Zgadzam się w 100%! Jeśli chodzi o “obiegówki”, są jeszcze takie słowa jak: “strata” (kara negatywna), “korekta” (kara pozytywna). Mam wrażenie, że ludzie używając ich usprawiedliwiają używanie tego, czym faktycznie są – czyli karami – tylko dlatego, bo inaczej je nazywają.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s